17-latka z Zabrza porwała swoje 1,5-roczne dziecko, a potem porzuciła w Chełmży

Łukasz Klimaniec
Porzucony wózek z półtorarocznym dzieckiem znaleźli strażacy w Chełmży koło Torunia. W wózku znajdowała się kartka z imieniem i nazwiskiem prawnego opiekuna dziecka, ubranka dziecka i środki higieny. Okazało się, że dziecko jest z Zabrza, a porzuciła je 17-letnia matka.

O znalezieniu porzuconego 1,5-rocznego chłopczyka poinformowali dziś policjanci z Komendy Miejskiej Policji w Toruniu. Dziecko znaleźli w Chełmży miejscowi strażacy, którzy na placu swojej jednostki przy jednym z wozów strażackich zauważyli wózek z dzieckiem.

- W wózeczku znajdowała się kartka z imieniem i nazwiskiem prawnego opiekuna dziecka. Oprócz tego była też tam m.in. torba z ubrankami i środki higieny - wyjaśnia podinsp. Wioletta Dąbrowska z Zespołu Komunikacji Społecznej KMP w Toruniu.

Policjanci zaczęli ustalać, co się stało. Jak się okazało, trzy dni wcześniej jedna z jednostek policji w Zabrzu przyjęła zawiadomienie o uprowadzeniu dziecka. Okazało się, że matka dziecka nie jest jego prawnym opiekunem. Opieka nad półtorarocznym malcem został powierzona babci.

- Dyżurny policji do komisariatu wezwał Pogotowie Ratunkowe. Chłopczyk został zbadany i trafił do szpitala na obserwację. Nie stwierdzono u niego żadnych zaniedbań ani obrażeń - dodaje Dąbrowska.

Podkreśla, że policjanci natychmiast rozpoczęli poszukiwania informacji na temat wyglądu osób widzianych z dzieckiem.

- Bardzo szybko wyszło na jaw, że szukamy kobiety i mężczyzny. Po około dwóch godzinach na przystanku autobusowym w pobliżu dworca PKP przy ul. Dworcowej jeden z patroli zauważył parę odpowiadającą rysopisowi z ustaleń funkcjonariuszy. Legitymowanie potwierdziło przypuszczenia mundurowych. 17-latka wraz z 26-letnim znajomym zostali zatrzymani do wyjaśnienia. Mężczyzna miał prawie promil alkoholu w organizmie. Kobieta była trzeźwa. Oboje trafili do policyjnego aresztu - informuje Dąbrowska.

St. sierż. Agnieszka Żyłka, oficer prasowy zabrzańskiej policji przyznaje, że zaginięcie chłopczyka zgłosiła jego babcia, która jest jego prawnym opiekunem. Okazuje się, że 9 listopada 17-latka zabrała dziecko na spacer. Gdy babcia chłopca kontaktowała się z nią, usłyszała, że 17-latka jest u koleżanki, a dziecko jest nakarmione i śpi. 17-latka miała wrócić z dzieckiem do domu, ale tak nie zrobiła.

- Kolejne próby kontaktu nie przyniosły efektu, dlatego babcia chłopczyka zgłosiła się do nas - przyznaje Agnieszka Żyłka. W toku śledztwa policjanci ustalili, że 10 listopada 17-latka wraz ze swoim 26-letnim znajomym zameldowali się w jednym z przydrożnych hoteli w Bytomiu. Nie płacąc za pobyt uciekli z niego, ukradli 700 zł i zostawili rzeczy dziecka.

Wózek z dzieckiem podrzucili strażakom w Chełmży. Z nieoficjalnych informacji wynika, że zrobili tak, bo dziecko przeszkadzało im we wspólnym spędzaniu czasu. Wioletta Dąbrowska przyznaje, że 17-letnia matka chłopczyka i jej 26-letni znajomy mogą usłyszeć zarzut porzucenia dziecka za co grozi do 3 lat więzienia.

St. sierż. Agnieszka Żyłka zapowiada, że zabrzańska policja będzie prowadziła postępowanie w tej sprawie pod kątem przetrzymywania małoletniego poniżej 15 roku życia.

Statki wycieczkowe na złom przez pandemię

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie